Od jakiegoś czasu opowiadamy dzieciom o Mikołaju. Jakiś czas temu stwierdziły, że "Hoho nie psijdze do Patki i Amelki,bo są niegziećne, psijdzie tylko do mamy i taty, bo są gziećni". W ostatni weekend, kiedy przebywały u dziadków doszły jednak do wniosku, że "są już bajdziej gziećne, więc hoho psijdzie".
Wczoraj zasypiając Amelka opowiadała co jej Mikołaj przyniesie:
"Chcę auto, takie małe... i dla Patki takie małe, ziółłte... i dla taty takie małe.... i dla mamy"
Ja: "takie małe?"
Amelka: "Nie, duzie, zieby mama mogła plowadzić"
A dziś w sklepie nagle usłyszałam okrzyk Patki
" MAmmooooo patź HALINKA"
Ja: "Babcia Halinka?"
Patka: "Tfu choinka"
czwartek, 4 grudnia 2014
czwartek, 6 listopada 2014
Kupowe ustalenia
Jest wieczór. Bawimy się spokojnie, potem sprzątanie, kasza, kąpiel, buziak dla mamy i tata czyta bajkę na dobranoc. Dzień jak codzień. Po przeczytaniu bajki dziewczyny zazwyczaj grzecznie zasypiają. Ale nie dziś. Kiedy tylko tata doszedł do dużego pokoju, z pokoju Pchełek zaczęły nas dobiegać odgłosy zabawy. Kilka wycieczek taty i negocjacje, żeby się wreszcie położyły nie przyniosły rezultatu, a na groźbę, że zgasi światło, Patka odparła:
"Nie gaś, nie da bawić..."
W końcu słyszymy magiczne
"tato sikuuuu!" z ust Amelki. Tata poszedł, posadził, Patka też stwierdziła że chce i tak sobie rozmawiają. Patka już skończyła, Amelka mówi, że "jesie kupkę", Tata coś tam ustala z Patką. Mija dłuższa chwila, po czym w końcu sobie przypomniał o obecności córki młodszej i pyta
"Córeczko skończyłaś"
"Nie, jesie lobię"
"Zrobisz kupkę?"
"Zrobię"
"A kiedy zrobisz?"
"JUTLO" :)
"Nie gaś, nie da bawić..."
W końcu słyszymy magiczne
"tato sikuuuu!" z ust Amelki. Tata poszedł, posadził, Patka też stwierdziła że chce i tak sobie rozmawiają. Patka już skończyła, Amelka mówi, że "jesie kupkę", Tata coś tam ustala z Patką. Mija dłuższa chwila, po czym w końcu sobie przypomniał o obecności córki młodszej i pyta
"Córeczko skończyłaś"
"Nie, jesie lobię"
"Zrobisz kupkę?"
"Zrobię"
"A kiedy zrobisz?"
"JUTLO" :)
niedziela, 12 października 2014
Dwuletnie życiowe tragedie :)
Dziewczyny zostały z tatą. Coś się stało i Amelka cała zaryczana leci do taty. On ją pyta:
„Córeczko, co się stało?”
Na co Amelka:
„Tato, lepiej nie pytaj” :)
„Córeczko, co się stało?”
Na co Amelka:
„Tato, lepiej nie pytaj” :)
NFZ w domu
Dziewczyny postawiły dziś dwa stołeczki obok siebie, położyły na nich flanelę, Patka do Amelki „Amelka połóż tu”. Bada ją bada, po czym wstaje i mówi „Lepiej nie będzie”.
Dziecięca ekonomia
Od jakiegoś czasu jak mnie nie ma,Tata tłumaczy Pchełkom, że jestem w pracy (z tym jednym nie dyskutują i nie protestują). Niedawno pojechałam na konferencję na parę dni, a Tata zabrał dzieci na Mazury. Wracając gadałam z nimi przez telefon i dziewczyny pytają
„Mama wraca jutro?”
„Nie jutro, dziś wrócę” odpowiadam.
Na co one: „Przywieziesz piniążki?”
:))))))
„Mama wraca jutro?”
„Nie jutro, dziś wrócę” odpowiadam.
Na co one: „Przywieziesz piniążki?”
:))))))
Spadamy z krzeseł
Ostatnio Pchełki mają takie teksty, że my normalnie z krzeseł spadamy ze śmiechu. Poza cudownymi dziecięcymi odmianami (np. UPIECZAŁAM ci ciasto), słówkami, których znaczenia trzeba się czasem długo domyślać (np. NIGONKA, czyli winogronka, NIEWDZIEĆ - niedźwiedź, TOPTEK - helikopter, MOCYK (mocyki w l.mn.) - motocykl, PAPUTI - tetra do spania, PONDZIE - spodnie, KACIAN- krasnal), zaczęły się też wreszcie zrozumiałe dialogi między nimi.
Możecie się spodziewać, że część tych tekstów tu zanotuję.
Możecie się spodziewać, że część tych tekstów tu zanotuję.
piątek, 6 czerwca 2014
Siostra dobra na strachy
Czasami te moje laski są
takie słodkie że aż do schrupania. Patka ma ostatnio fazę, że
wszystkiego się boi – nowa faza to ślimaki. Na naszym balkonie
zamieszkał ślimak. Było ok dopóki mieszkał sobie wysoko na ścianie,
podchodziła do niego, oglądała, pokazywała swojemu Kubusiowi („Kubuśku,
patrz – śimak”). Dziś nastąpił kryzys, bo ślimak ożył i przewędrował na
framugę balkonu. Wyszłam z Patką na balkon, coś tam sobie patrzyłyśmy,
ja poszłam do łazienki, a ona została. Nagle słyszę z łazienki że Patka
woła „Mama chodź, Patka boi śimaka”), więc ja w te pędy po nią jak tylko
skończyłam, patrzę, a Amelka poszła po nią na ten balkon, przytuliła ją
i przyprowadziła do domu za rączkę. Słodziaki moje. Potem kiedy tylko chciała wyjść na balkon wołała Amelkę i kazała się za rączkę prowadzić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)