Jest wieczór. Bawimy się spokojnie, potem sprzątanie, kasza, kąpiel, buziak dla mamy i tata czyta bajkę na dobranoc. Dzień jak codzień. Po przeczytaniu bajki dziewczyny zazwyczaj grzecznie zasypiają. Ale nie dziś. Kiedy tylko tata doszedł do dużego pokoju, z pokoju Pchełek zaczęły nas dobiegać odgłosy zabawy. Kilka wycieczek taty i negocjacje, żeby się wreszcie położyły nie przyniosły rezultatu, a na groźbę, że zgasi światło, Patka odparła:
"Nie gaś, nie da bawić..."
W końcu słyszymy magiczne
"tato sikuuuu!" z ust Amelki. Tata poszedł, posadził, Patka też stwierdziła że chce i tak sobie rozmawiają. Patka już skończyła, Amelka mówi, że "jesie kupkę", Tata coś tam ustala z Patką. Mija dłuższa chwila, po czym w końcu sobie przypomniał o obecności córki młodszej i pyta
"Córeczko skończyłaś"
"Nie, jesie lobię"
"Zrobisz kupkę?"
"Zrobię"
"A kiedy zrobisz?"
"JUTLO" :)